Patataj. Makaron… w stylu azjatyckim.

Dobra zanim coś skrytykujecie, wymyślcie lepszą nazwę! 🙂 Patataj powstał wczoraj, kiedy poczułam, że się przewrócę, jeśli nie zjem pad thai’a, zaraz, już! Ale nie miałam potrzebnych składników, a do sklepu – wiadomo – nie pójdę, więc powstał makaron… w stylu azjatyckim.

Patataj

Patataj, patataj, patataj.

Strasznie podoba mi się ta nazwa, bo patatjanie kojarzy się z energią, a słowo zawiera same klawo brzmiące głoski. Jest tyle pięknych słów – kiszka, prodiż, drożdże. Pamiętam z dzieciństwa prodiżowe wypieki – tak puszyste, że nigdy później takich już nie zobaczyłam. Kaczki i gęsi pieczone w nim i pływające w tłuszczu, który się wytapiał. Trochę koszmar, a trochę nostalgia.

Przepis na najlepszy w życiu patataj!

A jedliście wcześniej jakiś inny? No właśnie 🙂

Składniki (2 porcje):
1/2 kostki tofu, pokrojone w mniejsze kawałki i zamarynowane (+marynata – sos sojowy 3 łyżki, sriracha 1/2 łyżki, papryka mielona, curry, czosnek granulowany, pieprz)
1/4 kalafiora
1/2 papryki
1/2 marchewki
1/4 cukinii
5 pieczarek
2 ząbki czosnku
150 g makaronu somen/soba/ryżowy (w sumie większość azjatyckich średniej grubości, ani grubasy, ani mega cieniasy)
1 limonka
sos sojowy (nie piszę ilości, bo miałam dwa o różnej słoności, ale tak średnio było ze 100 ml)
ok 30 ml octu winnego czerwony (tylko taki miałam)
1 płaska łyżka brązowego cukru

 

1/2 łyżeczki curry w proszku
1/4 łyżeczki papryki mielonej
1 łyżka srirachy
świeżo mielony pieprz, sól
2 łyżki masła orzechowego crunchy
+ na górę: sezam, orzeszki ziemne

patataj

Warzywa drobno posiekać w paseczki, podsmażyć (kalafiora podzieliłam na mniejsze kawałki, zblanszowałam, dodałam do warzyw na końcu), dodać posiekany czosnek, pieprz, trochę soli, curry, paprykę, wymieszać i ściągnąć z patelni. Na drugiej patelni podsmażyć zamarynowane tofu. W między czasie w osolonej wodzie gotujemy makaron. Somen gotuje się około 3 minuty. Czytajcie na opakowaniu, bo niektóre ryżowe wystarczy tylko moczyć, niektóre się chwilę gotuje – ryżowy najlepiej wrzucić lekko twardy, wtedy makaron chłonie smak sosu, a nie wody z gotowania.
Na patelnię, na której smażyliśmy warzywa, wrzucamy cukier, masło orzechowe, sos sojowy, ocet winny, srirachę, sok z limonki (kawałek możecie zostawić do dekoracji), mieszamy, podgrzewamy. Jeśli masło bardzo zagęści sos, można dolać trochę gorącej wody. Wrzucamy warzywa, ugotowany makaron, tofu, mieszamy i voilà! Na górę posypujemy orzeszkami i sezamem. Jeśli dysponujecie dymką lub kolendrą to ten makaron chętnie to przyjmie.

Patataj

Mega proste, a w smaku sztos! Patataj z pewnością częściej będzie gościł w menu mojej kuchni, bo oboje ze Starym stwierdziliśmy, że mniam! Co tu może się nie udać? Ostry, kwaśny, słony. Do tego kremowe masło orzechowe z chrupiącymi orzeszkami! I jeszcze kluski! 🙂 Kluski dobre są! Każde! 🙂

Patataj