Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone

Miałam w mieszkaniu tapiokę, ale nie miałam pomysłu, co z nią zrobić. Wiedziałam, że można robić puddingi, ale wcześniej ich nie próbowałam, bo nie wydawało mi się to pysznym pomysłem. Nadszedł jednak dzień, w którym ciekawość i chęć zjedzenia jakiejś słodkiej papki zwyciężyły z obawą przed zmarnowaniem piętnastu minut mojego życia i kawałka laski waniliowej. A więc zrobiłam to!

pudding z tapioki
Udział wzięły:
4 łyżki drobnej tapioki
400 ml mleka sojowego
1/2 laski wanilii
2-3 łyżki cukru
1 łyżka pestek granatu

Tapiokę zalałam mlekiem i poszłam na zakupy. Nie było mnie ze 40 minut, może godzinę.
Ustawiłam rondel na małym ogniu, dodałam cukier i przekrojony kawałek wanilii i gotowałam kilkanaście minut, aż kulki tapioki były miękkie. Przelałam do filiżanki, poczekałam chwilę, aż przestygnie, posypałam granatem. Następnie zrobiłam zdjęcie, aby mieć jakiś dowód. Zjadłam i było mi smutno, kiedy się skończyło.
Przeczytałam kiedyś, że kiedy raz zrobi się deserek z tapioki to później chce się go jeść codziennie. Kiedy to czytałam to byłam dość sceptyczna, ale jest w tym odrobina prawdy, bo może nie codziennie, ale co dwa dni czemu nie :).

pudding z tapioki

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone