Wegańska chałka jest super

Niewegańska też. Ogólnie chałki są spoko. Ale w czym wegańska chałka jest lepsza od takiej klasycznej? Jest bez laktozy (jak ktoś np. nie może laktozy to jest plus), jest bez jajek (jak ktoś ma jajowstręt, jak np. ja ostatnio). Ogólnie jest taka cruelty-free. Tak sobie pomyślałam, że wszystkie wegańskie rzeczy są cruelty-free i mięsożercy powinni weganom bić brawo za tak piękne życie, a tymczasem często bywa inaczej. Ech, w dziwnym świecie żyjemy. Wróćmy do chałeczki.

wegańska chałka

Będziemy potrzebować:

*na dwie średnie chałeczki albo jedną wielką*
7 g drożdży suchych
200 ml napoju roślinnego (polecam migdałowy)
2 łyżki cukru trzcinowego
szczypta soli
50 g margaryny roślinnej
400 g mąki tortowej
kruszonka:
50 g mąki
25 g cukru trzcinowego
25 g margaryny roślinnej

W lekko ciepłym napoju roślinnym mieszamy drożdże, cukier, sól, połowę mąki i odstawiamy na 15-20 minut. Po tym czasie dodajemy roztopioną (i wystudzoną!) margarynę i resztę mąki, wyrabiamy, odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi swoją objętość, dzielimy je na trzy części, rolujemy w wałki – które są grubsze w środkowej części i cieńsze na końcach –  i zaplatamy warkocz (jeżeli chcecie bardziej skomplikowany wzór to w internecie jest mnóstwo tutiorali). Układamy na blaszce wyłożonej papierem i odstawiamy do wyrośnięcia. W tym czasie przygotowujemy kruszonkę, czyli rozgniatamy wszystkie składniki w misce.
Kiedy nasza wegańska chałka nam wyrośnie to ją smarujemy, posypujemy kruszonką i wrzucamy do pieca (170 st. C).

Czym smarować wegańską chałkę?

Olejem, delikatną oliwą, syropem (z agawy, klonowym itp.) rozpuszczonym w wodzie, aquafabą, czystą wodą itd. Po oleju są bledsze, po słodkiej wodzie bardziej brązowe. Ja wrzucam drożdżowe wypieki do takiego średnio nagrzanego piekarnika, a niech sobie jeszcze podrośnie powoli! Średniej wielkości chałki piekłam około 30-35 minut z nagrzewającym się piekarnikiem. W rozgrzanym będzie krócej. Patrzcie na kolor. 🙂

Wróćmy do kruszonki!
Proporcja 1/1/2, czyli masło, cukier, mąka zawsze się sprawdza (no tu akurat margaryna, ale różnica prawie żadna). Czasem zamiast części mąki daję kakao albo zmielone orzechy i od razu robi się jakaś ciekawsza kruszonka. 🙂

wegańska chałka

Czemu ludzi denerwuje słowo „wegański”?

Moja wegańska chałka nie zna odpowiedzi na to pytanie, ale ja tylko domyślam się, że ludzi „niewegańskich” może irytować pozorna ekskluzywność tej grupy (nie, że np. takie tofu jest luksusowe, a że przypisuje się je głównie diecie wegańskiej). Określenie, że coś jest wegańskie – o dziwo! – może niektórym sugerować, że jest przeznaczone dla wegan. A prawda jest taka, że jest dla wszystkich, nie wykluczając wegan. Czyli słowo „wegańskie” powinno podkreślać inkluzywny charakter jakiegoś produktu, nie jego ekskluzywność. Czytałam historię, a w zasadzie problem, wegańskiej lodziarni – ludzie widząc określenie „wegańskie lody” dziwnie się krzywili i szli dalej szukając „zwykłych” lodów. Lodziarnia miała w ofercie również lody bez laktozy, ze zdrowszymi cukrami (ksylitol, stewia itd.) – chodziło im o podkreślenie tego, że ich produkt jest zdrowszy i przeznaczony również dla osób, które muszą wykluczać niektóre składniki z diety, np. przez alergie czy choroby. Nie wyszło, ale ponoć trochę pomogła zmiana na „lody roślinne”.

A co Wy myślicie o określeniu „wegański”?

Dla mnie jest to super potrzebne uproszczenie. Kiedy szukam np. pomysłu na placki bez jajka, bo nie mam jaj w domu, to wpisuję w wyszukiwarkę „placki wegańskie”. Gdy mam w domu tofu to szukam pomysłu na jakiś wegański przepis, bo wiem, że tam częściej znajdę tofu. Jakiś czas temu, kiedy przestaliśmy jeść mięso, sporo osób nas pytało „to co Wy teraz jecie?”. Odpowiedź jest zawsze taka sama. Jemy to samo, co większość, ale bez mięsa. Dieta wegetariańska czy wegańska to podstawa, to mięso jest dodatkiem. I marzy mi się, żeby ludzie jedzący mięso też tak zaczęli myśleć. Dla swojego zdrowia, dla tej planety, na której będą żyć ich dzieci, wnukowie i, mam nadzieję, jeszcze wiele pokoleń.

Zaczęłam ostatnio dodawać piosenki do przepisów, a że wegańska chałka jest niesamowita, mam dla Was dziś niesamowity utwór – „High Hopes” Kodaline.

Jak szukacie jakiegoś zajebistego wegańskiego przepisu to polecam ten (KLIK), jeden z moich pierwszych na tej stronie.