Ponad rok temu zakochałam się w ulicy Dolnych Młynów. Kiedyś była dla mnie zupełnie nijaka – chodziłam tamtędy gdzieś pomiędzy uczelniami, pracą, a biblioteką i sobie myślałam, że taka fajna nazwa, a sama ulica taka ponura. Sklep z piecami, alkoholowy i mały parking przy starych, fabrycznych kamienicach, na którym ludzie po pracy czekają na busa do domu. Z tym mi się ta ulica kojarzyła, i z pluchą i taką jesienną, deszczową pogodą. A później było info, że Continue reading