Może być wegański, jeśli jajko zastąpicie np. pieczonymi ziemniakami czy purée. Nie jest to typowy żurek, gdzie pływa tylko kiełbasa i jajo. Jest to treściwa warzywna zupa, choć mocno zakwaszona. Jeszcze pamiętam, jak smakują żurki i białe barszcze w wielkanocny poranek i powiem Wam, że zupełnie nie będę rozczarowana jedząc mój żurek wegetariański w te pierwsze wege święta. Wam też tego życzę – zero rozczarowań przy świątecznym stole i samych miłych rozmów, na żywo i online! 🙂

żurek wegetariański

Najprostszy żurek wegetariański

Składniki:
po 1 szt – cebula, marchew, pietruszka
1/4 selera
2 ząbki czosnku
0,3-0,5 l żurku (zakwasu)
1 łyżeczka tartego chrzanu
1 łyżeczka suszonego majeranku

ok. 120 g tofu wędzonego
4 łyżki sosu sojowego
2 łyżki octu winnego
1/4 łyżeczki czosnku granulowanego
szczypta papryki wędzonej
sól, pieprz
jajka

żurek wegetariański
Najpierw potrzebujemy cebulę, marchew, pietruszkę i seler obrać i pokroić w drobną kostkę. Czosnek zmiażdżyć i posiekać. Następnie wszystko wrzucić do garnka i podsmażyć na odrobinie oleju. Zalać wodą lub bulionem, posolić (2/3 łyżeczki) i gotować do momentu, aż warzywa będą miękkie. Po tym czasie dolewamy zakwas – tu polecam próbować, bo niektóre zakwasy są bardziej kwaśne, a niektóre mniej. Ja wlałam około 380 ml. Na koniec doprawiamy majerankiem, świeżo zmielonym pieprzem i chrzanem.
Żurek już mamy!

Dodatki

Na początku (chociaż piszę o tym na końcu 🙂 ), najlepiej przygotować marynatę – sos sojowy, ocet winny, czosnek, paprykę wędzoną, szczyptę soli i świeżo zmielony pieprz mieszamy w miseczce. Wrzucamy do niej pokrojone w kostkę tofu, mieszamy i odstawiamy.

Do rondla wlewamy wodę i wkładamy jajka, srogo solimy (na 4-6 jaj daję 1,5-2 łyżki, jak mam więcej wody i jaj to 2-3 łyżki). Nie wiem, czy to jakiś super patent, ale wtedy jajka ładnie się obierają.
W międzyczasie rozgrzewamy patelnię na którą wrzucamy odsączone z nadmiaru marynaty tofu i smażymy do zrumienienia.

żurek wegetariański

Znacie jeszcze prostszy przepis na żurek wegetariański?

Ja znam. Najpierw trzeba się ubrać i pójść do sklepu. Następnie znaleźć półkę z zupami takimi w kartonie, kupujecie, wracacie do domu i hops do garnka. Odpalacie mały ogień, grzejecie kilka minut i voilá!
A tak serio to nie róbcie tego, prawdopodobnie nie będzie to pyszna zupka – lepiej już zamówić sobie żurek w barze mlecznym (pewnie podobne piniondze) albo dopłacić kilka złotych i zamówić w knajpie.
Podsumowując, pyszny żurek to kwaśny żurek.
A abstrahując od żurku, potrzebuję w te święta super szybkich i prostych przepisów, bo totalnie nie chce mi się gotować, zwłaszcza dla dwóch osób. Kończą mi się słowa w tym akapicie, ale nie martwcie się, będę się odzywać jeszcze! 🙂