Nie lubię marnować całego urlopu na siedzenie w jednym miejscu, więc w tym roku się trochę przemieszczaliśmy. Pierwszym przystankiem była Wenecja. Wybraliśmy ją z kilku powodów, ale głównie dlatego, że boimy się, że za kilkadziesiąt lat zatonie (poziom wody z roku na rok się podnosi), więc lepiej ją zobaczyć teraz! Naczytaliśmy się wielu ciekawostek, które brzmiały mniej lub bardziej wiarygodnie, więc trzeba było je zweryfikować. To drugi powód. Trzeci – chyba najmniej istotny – to ponoć całkiem ładne miasto! I jest we Włoszech, więc pewnie mają pizzę!

Czy w Wenecji śmierdzi? Fakty i mity

Wenecja położona jest na 118 wyspach Morza Adriatyckiego.
Miasto przecina 170 kanałów, przez które poprowadzone jest ponad 400 mostów i kładek. Jeśli morze śmierdzi to Wenecja też śmierdzi, bo pachnie morzem. Oprócz tego pachnie jak każde inne miasto. Woda w kanałach, kiedy świeci słońce, jest turkusowa. To było moje pierwsze zaskoczenie na plus, bo zazwyczaj nastawiam się sceptycznie.
Turystów jest zdecydowanie za dużo. Nie wiem, jak jest w sezonie i nigdy się tego nie dowiem, bo nie zamierzam tam wracać latem. Teraz już było zdecydowanie za ciasno w wielu miejscach, najgorszy – Plac Św. Marka (z Bazyliką) i Most Rialto – zawsze był tam tłum.

[PRO TIP – jeśli chcecie mieć ładne zdjęcia bez ludzi trzeba przyjść tam o świcie. Nie żartuję!]
Warto też odejść od głównych atrakcji (a całe miasto jest piękne!) i już będzie dużo luźniej.

W Wenecji nie można siadać na schodach, murkach, fontannach – zaraz przyjdzie jakiś strażnik miasta i zwróci nam uwagę.
Nie można też karmić gołębi i plumkać się w kanałach.
Po mieście pływają tylko łodzie, ruch samochodów i rowerów jest zabroniony (policja, pogotowie, taxi, śmieciarka, dostawy też będą poruszać się łódkami).
W Wenecji jest dość drogo, nie ma zieleni, dużo trzeba chodzić na piechotę, vaporetto (wodny tramwaj) wszędzie nas nie dowiezie. Uliczki są wąskie i nie zawsze prowadzą nas w dobre miejsce, a GPS strasznie wariuje, ale to może lepiej, bo naprawdę warto się tutaj zgubić!

Wenecja. Praktyczne info

Lot do Treviso z Polski można znaleźć w super cenie.
Z lotniska Treviso można dostać się bezpośrednio do Wenecji za kilkanaście euro.
Tańsza opcja – z lotniska do Treviso autobus miejski 1,30 EUR (na duży bagaż trzeba dokupić dodatkowy bilet, bilet u kierowcy kosztuje 2,50 EUR, taniej kupimy w kasie na lotnisku).
Pociąg z Treviso do Mestre 3,55 EUR.
Noclegi w Wenecji kosztują majątek. We wrześniu nic sensownego nie znalazłam, więc postanowiliśmy spać w Mestre (kontynentalna część Wenecji). Tam się udało znaleźć klawy pokój w dobrym standardzie za niecałe 300 zł/noc, w Wenecji (na wyspie) ceny były wtedy wyższe o jakieś 100 zł i standard sporo gorszy. Teraz sprawdzałam ceny na listopad i styczeń na airbnb i można znaleźć pokój nawet za 230 -250 zł/noc, więc ceny mocno spadły.

Dodatkowo w Mestre restauracje są sporo tańsze, można zrobić normalne zakupy (sporo supermarketów), można odpocząć od tłumu turystów na wyspie. My jeździliśmy po śniadaniu na zwiedzanie, wracaliśmy późnym popołudniem lub wieczorem i szliśmy na wino, jedzenie i chill.
Ja każdemu doradzałabym spać w Mestre i jeździć do Wenecji na zwiedzanie (ceny wszystkiego w Wenecji są o 20-30 % wyższe). Jedyny minus to 20 minut autobusem, ale jeśli mamy bilet na vaporetto jedno- lub kilkudniowy to autobusy w Mestre są za free.
Pojedynczy bilet na vaporetto 7,5 EUR, dobowy 20 EUR, dwudniowy 30 EUR (3 dni to 40 EUR, 7 dni – 60 EUR). Opłaca się kupić bilet na vaporetto, jeśli będziecie chociaż 2 dni, bo szybko zaczną was boleć nogi od dreptania po mostkach i wąskich uliczkach, pływanie tramwajem wodnym jest super i najważniejsze – można popłynąć na inne wyspy, np. Murano i Burano.

Ceny w restauracjach, sklepach

Jedliśmy głównie w Mestre, bo znaleźliśmy najpyszniejszą restaurację na świecie! Ceny w Mestre w knajpach za pizzę, makaron, risotto itd to około 8-15 EUR, pićko (kawa/aperol) 1,50-2 EUR /4-5 EUR, deser to też 4-5 EUR.
W sklepie ceny jak u nas, niektóre rzeczy droższe, niektóre tańsze. Wiadomo, że produkty lepszej jakości i te typu „premium” będą drogie. Warto najeść się włoskich serów, wędlin, oliwek, pieczywa, bo są pyszne! Dobre wino w sklepie kupimy za kilka euro. Po wakacjach jesteśmy chyba już koneserami tanich win z całej Europy, najtańsze kupowaliśmy na jakieś 2,5 EUR, najdroższe za 6-7 EUR i wszystkie były ok.

Atrakcje i klawe miejsca

Przez Most Rialto i tak będziecie pewnie musieli kiedyś przejść. Jest to chyba największy most, albo jeden z większych, ładny, ale bez szału. Warto znaleźć miejsce bez tego tłumu z widokiem na most, jeśli chcecie zdjęcie (z mostu i tak niewiele widać :)).
Plac Świętego Marka i Bazylika Świętego Marka – tłum ludzi, a w kościele nakrzyczą na Was za robienie zdjęć.
Pałac Dożów – warto zobaczyć życie w przepychu we Włoskim wydaniu
Bilet do Pałacu Dożów jest łączony z Museo Correr, Museo Archeologico Nazionale i Monumental Rooms of the Biblioteca Nazionale Marciana. Byliśmy w pierwszych dwóch i gdybym musiała zapłacić oddzielnie za te muzea to mogłabym być trochę rozczarowana, ale 25 EUR za te cztery miejsca to nie jest najgorzej. Nie chce mi się opisywać wszystkiego, więc wklejam zdjęcia z podpisami. 🙂

Most Rialto.
Plac Świętego Marka i Bazylika Świętego Marka (patrona miasta).
Dziedziniec Pałacu Dożów.
Fragment fasady w Pałacu Dożów.
Wnętrze Pałacu Dożów.
Wnętrze Pałacu Dożów.
Most Westchnień.
Ten samo most z drugiej strony. Most łączył sąd z więzieniem, więc skazańcy ostatni raz mogli sobie westchnąć na wolności.
Księgarnia Acqua Alta. Te książki, z których zostały zrobione schody zostały zalane podczas powodzi. Acqua Alta to wysoka woda, powódź.

Inne wyspy

Po szybkim riserczu w necie znaleźliśmy, że warto jechać na Murano i Burano. Murano to fabryki szkła, więc pomyślałam, że klawo. Ceny w sklepikach raczej z kosmosu, ja rozumiem, że rękodzieło i to wcale nie jest tak łatwo zrobić… ale mnie to się nawet średnio podobało. Może nie jestem fanką szkła… 🙂
Burano z kolei to sztos! Kolorowe domki, wreszcie jakiś kawałek parku z ławką, na której można usiąść, krajobraz idealny na instagramowe zdjęcia. Burano słynie też z produkcji koronek. Można kupić piękne rzeczy, też nietanie, ale za takie koronki mogłabym zapłacić. Tramwaj do Burano płynie dość długo (coś około godziny w jedną stronę), na wyspie wystarczą maksymalnie 2 godziny, można zjeść tam też coś. Ceny wyższe niż w Mestre, trochę niższe niż w Wenecji. Obiad około 13-18 EUR, pićko/deser około 5 EUR.

Murano
Ogólnie Murano nie jest takie złe, mnie po prostu nie zachwyciło.
Mają tam koty!
A to już Burano.
Kolorowe domki. Serio, londyńskie Notting Hill może się schować.
Piękne!
Są domki mega kolorowe, ale są też bardziej pastelowe (pewnie wyblakła farba), ale wszystkie są super cool!
I tu też maja koty! A te koty żyją w parku i mają swoje budy i dywany. To są luksusowe koty.

Can you city break it?

Can you city break it? A dlatego, że wpadłam (w sumie to Stary) na taką serię z city break’ami.
Myślę, że Wenecja. Praktyczne info, jako pierwszy z nich jest całkiem ok. Jeśli macie jakieś uwagi to piszcie w komentarzach. 🙂