Wakacje na Ukrainie?

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone

Googlując temat trafiłam na zdanie „Chcesz poczuć się jak Anglik w Polsce? Jedź na Ukrainę”. Trochę się zgodzę, ale tylko trochę. Niżej napiszę, dlaczego.
A dzisiaj wpis zawierający praktyczne informacje i moje spostrzeżenia. Dlaczego wakacje na Ukrainie to dobry pomysł, a dlaczego zły? Czy każdemu się spodobają? Granicę polsko-ukraińską przekraczałam już kilka razy i na różne sposoby, więc jeśli jesteście ciekawi – czytajcie dalej! 🙂

Transport

To jest pierwsze, co ogarniam, kiedy gdzieś jadę, więc od tego zaczynam :).
Teraz lecieliśmy samolotem z Katowic na lotnisko Kijów Żuliany (Kiev Zhulyany) – cena poniżej 80 zł, z jednym bagażem dokupionym na 2 osoby wyszło około 170 zł.
Inna opcja to pociąg Przemyśl – Kijów (pierwsza klasa około 700 uah, druga – 500 uah) – minimalnie droższa od samolotu, ale z pociągiem do Przemyśla wyszłoby około 160 zł/osoba i jakieś 15 godzin jazdy, więc… nie.

Lotnisko Żuliany jest malutkie. W środku kilka knajpek, kantory, sklepiki, stoisko z kawą i informacja. Zdjęcie pochodzi ze strony lotniska iev.aero/en/

Lotnisko Żuliany jest położone blisko centrum (7 km), dojazd trolejbusem niemal spod wejścia. W trolejbusie bilet (4 uah) kupuje się u takiej pani, która chodzi po trajce albo siedzi na środku. Kasuje się wiadomo, ale ich kasowniki są trochę inne niż nasze, takie oldskulowe, więc lepiej być przygotowanym na takie zderzenie.
Kijowskie metro działa super, pociągi jeżdżą bardzo często, są nie za duże, więc raczej zapchane. Trzeba pilnować swoich rzeczy – większość ludzi jeździ z plecakami z przodu – mnie to zdziwiło, ale widocznie trzeba. Bilet na metro 5 uah, kupuje się w kasach przed bramkami. Ma formę plastikowego żetonu, który odblokowuje przejście. Czasami nie zadziała i wtedy pani stojąca koło bramek otworzy przejście. CIEKAWE! (lub nie.) Nie mogliśmy kupić kilku żetonów na raz, za każdym razem musieliśmy kupować po 2 żetony. Nie rozumiem czemu. Chcieliśmy kupić 6, żeby za każdym razem nie stać w kolejce i kobieta w kasie zapytała, czy jest 6 osób, bo jeżeli nie to nie sprzeda. Absurd. Nie rozumiem tego. W internecie nic nie wygoglowałam, więc jeżeli ktoś wie to proszę o info w komentarzu 🙂 Śmieszne, bo dzień wcześniej inna pani w kasie sprzedała nam 4 żetony.

Dworce kolejowe sa mega! A pociąg do Odessy to najdłuższy pociąg, jakim jechałam – w weekend majowy miał chyba ze 20 wagonów, teraz tylko kilkanaście 🙂

Pociąg Kijów – Odessa (9 h) nocny z miejscami sypialnymi około 1000 uah/osoba, ale pierwsza klasa – miejsce w dwuosobowym przedziale, ale można było dużo taniej. A teraz sprawdziłam info na przypadkowe dni w październiku (bilety na koleje ukraińskie należy kupować z dużym wyprzedzeniem, jeśli chcemy mieć fajne miejsca) i -UWAGA! UWAGA! – pierwsza klasa, przedział dwuosobowy 372 uah/osoba, druga klasa, cztery miejsca w przedziale – 280 uah/osoba, trzecia klasa, kuszetki w wagonie bezprzedziałowym – 100 uah/ osoba. Czyli najtaniej można pojechać Kijów- Odessa za mniej niż 20 zł. Kosmos! Widocznie ceny maleją poza sezonem urlopowym.

Tak wygląda klasa de luxe w sypialnym. Z klasą coupe różni się tym, że są tylko 2 łóżka, pościel jest już obleczona (w II klasie dostaje się zafoliowany pakiet, trzeba sobie nałożyć, a później zdjąć), jest woda, szklanki (były w jedną stronę), pakiet podróżny z wilgotnymi chusteczkami, wykałaczkami itp. No wypas! Pociąg do Lwowa był gorszy – starszy tak ze 20 lat, bez prądu, regulacji światła itp., ale też nie był zły 🙂

To jest przedział w klasie coupe, też ok, jeśli ktoś lubi łóżka piętrowe 🙂 W cenie biletu zawsze jest herbata (można też wybrać kawę:)).

Pociąg Odessa- Lwów (12h) kosztował nas już około 500 uah/osoba, też dwuosobowy przedział. Nie wiem, czy cena zależała od terminu, czy dlatego, że wszystko związane z Kijowem jest droższe 🙂
W Odessie kilka razy korzystaliśmy z Ubera – mega się opłaca (nie w porównaniu z marszrutkami, ale ze względu na wygodę, czas itp.), minimalna opłata to 40 uah, średni kurs 11-12 zł, raz pojechaliśmy poza granice miasta, kurs około 12 km – 20 zł.
Marszrutki – żółte autobusiki, jeżdżące po mieście i między miejscowościami cena około 5 hrywien, zależy gdzie się jedzie. Płaci się zazwyczaj przy wysiadaniu. Trasa Lwów-Szeginie (przejście graniczne)- jakieś 80 km – jak jechałam w maju kosztowała chyba 40 uah (około 6,5 zł). Komunikacja jest tam bardzo tania.

Noclegi

Korzystaliśmy z airbnb – jakby mi zapłacili (oczywiście żart! :)) napisałabym, czemu jest takie super i ostatnio tylko tak śpimy, ale to długi temat – może napiszę kiedyś posta :). Wynajęliśmy całe mieszkania i w Kijowie za noc płaciliśmy około 140 zł/noc, w Odessie poniżej 100 zł/noc. Można dużo taniej, można dużo drożej. W jednym i drugim miejscu lokalizacja była super (centrum), mieszkania też bardzo ok.

Atrakcje i gastro

W Kijowie to głównie cerkwie (kompleks Ławra Peczerska totalny must see!), place, pomniki, mega dużo genialnych miejsc widokowych.
W Odessie byliśmy w muzeach, delfinarium, bujaliśmy się po porcie i plażach. Odwiedziliśmy mniej oczywiste miejsce, jakim jest Siódmy kilometr – mega giga wielkie targowisko (napiszę jeszcze coś o tym w innym poście).

Świątynia katedralna Zaśnięcia Bogurodzicy (sobór Uspeński) znajdujący się w Ławrze Górnej

Jedzenie w knajpach pyszne, ceny dość niskie w porównaniu do naszych. Śmietana jest do wszystkiego. Dużo śmietany! Kelnerzy rzadko mówią po angielsku (oczywiście w Kijowie czy Lwowie częściej, ale w Odessie chyba tylko raz trafiliśmy na kelnera mówiącego po angielsku) i boją się klientów mówiących po angielsku, powiedziałabym nawet, że ich omijają. Karty często są tylko po ukraińsku albo z obrazkami. W jednej knajpie karta była aż czterojęzyczna :). Brak angielskiego nie był dla nas dużym problemem, bo czytamy cyrylicę i coś tam kumamy, ale z angielskim byłoby dużo prościej :).

Śmietka do barszczu. Barszcz ukraiński jest najlepszy! Do tego pampuszki z czosnkiem (te bułunie w tle). Mniam!

Czy Polak na Ukrainie poczuje się jak Anglik w Polsce?

Według mnie raczej nie. Ceny komunikacji są +/- trzykrotnie niższe.
Ceny w sklepach są bardzo zbliżone do naszych, ale są wyjątki – alkohol ukraiński, papierosy, słodycze ukraińskie, warzywa i owoce na targu, takie od rolników są tańsze niż u nas.
Przykłady? Piwo 11-15 uah (w knajpie 40-50 uah),
wino 70 uah,
papierosy chyba 30-40,
bułka z parówką (rarytas!) 15 uah,
maliny 10-20 uah (takie jak u nas na targu są za 12 zł, chyba 500 g),
ser żółty, nabiał, jaja podobne ceny jak u nas.
Parówki są chyba nawet trochę droższe, jeśli chodzi o podobną jakość (zawartość mięsa itp – tam trzeba czytać składy, bo produkty są trochę gorszej jakości niż u nas) Ukraina to królestwo parówy, więc może dlatego cena wyższa. Chemia typu szampony, odżywki, żel pod prysznic – ceny minimalnie niższe niż u nas. Ogólnie wszystko, co jest importowane kosztuje tyle co u nas, różnice są minimalne, a produkty ukraińskie są zwykle tańsze.

Ceny w knajpach są atrakcyjne, więc często do knajp chodziliśmy, ale na pewno nie czuliśmy się jak Anglik w Polsce 🙂 Śniadanie z herbatą albo kakao około 100 uah. Cena obiadu typu zupa, drugie, piwo/kieliszek wina/lemoniada około 200-300 uah/osoba (szybko licząc 30-50 zł) – za tyle samo zjemy obiad w Polsce.  Później często rezygnowaliśmy z zupy, bo porcje są tak wielkie, że ciężko było nam to wcisnąć. Wareniki i pielmieni, których zjedliśmy baaaaardzo dużo kosztują 80-90 uah (Kijów i Odessa), Zupy 50-70, dwa razy sytuacja nas zmusiła (o nie! :)) do pójścia do włoskich knajp i tak – ravioli, makaron czy pizza 90-120 uah.
Jestem pewna, że proporcjonalnie przeliczając można wydać na Ukrainie tyle, co Anglik w PL (proporcjonalnie!), ale ja jak jadę na wakacje to nie chcę się zastanawiać (bo Anglik raczej się nie zastanawia :)), która knajpa jest najtańsza i gdzie najtaniej spać, bo wakacje są od tego, żeby odpocząć i robić to, na co się ma ochotę. Na Ukrainie jest taniej niż u nas, wakacje wyjdą więc raczej taniej niż nawet w Chorwacji czy Grecji, ale nie są to wakacje dla każdego. Tam nadal jest trochę inna mentalność, jakość usług jest – moim zdaniem – na słabym poziomie, niektórym to nie będzie pasować. Lwów pod tym względem jest trochę inny – bardziej otwarty na turystów, widać to praktycznie od wyjścia z pociągu, w centrum kelnerzy mówią po angielsku dość dobrze i po wejściu do sklepu pani sprzedająca nie krzyczy „Szto?”:)

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone

20 Comments

  1. Rzetelnie to wszystko opisałaś. jak ktoś się wybiera, to informacje na wagę złota.

  2. Ooo, jak to kelnerzy nie mówią po angielsku? I jak się z nimi dogadać? :O

    • Magda z Eat Me Drink Me

      11 września 2017 at 23:29

      No czasami było śmiesznie, ale znamy trochę rosyjski, więc to było dla nas duże ułatwienie 🙂 We Lwowie czy Kijowie więcej osób mówi po angielsku, ale w Odessie był dramat.
      Strasznie jest to dziwne, bo u nas większość młodych ludzi jednak mówi po angielsku 🙂

  3. Na Ukrainie najchętniej zobaczyłabym Lwów, zawsze interesowało mnie pogranicze – lubię taki wyrazisty miks kultur.

  4. Szczegółowo i przystępnie opisane. Faktycznie warto jechać. Tylko czy z dziećmi?

  5. Wpis na pewno bardzo przydatny. Rozbawiły mnie zdjęcia wagonu sypialnego de luxe 😀
    Ja na takich wakacjach raczej bym nie wypoczęła, ale pozwiedzać, poczuć tamtejszą kulturę – bardzo chętnie!

  6. Wiele cennych rad, a i podróż zatrzymana na zawsze w świetnych kadrach. 😉

  7. Mam pewną teorię na temat tych żetonów. Może mają określoną ilość i boją się sprzedawać na zapas, bo giną? 😀
    Ostatnio mój znajomy wynajął dla nas apartament przez tę aplikację airbnb i to był pierwszy raz, jak o tym usłyszałam, więc byłam mega podejrzliwa. Haha… nie masz wrażenia, że tam mogą być poinstalowane kamery? 😀
    Na pewno Ukraina byłaby fajnym miejscem na spędzenie weekendu, ale czy całego urlopu?

    • Magda z Eat Me Drink Me

      14 września 2017 at 13:24

      Kurczę! A propos tych kamer – jak wyprowadzaliśmy się z mieszkania w Odessie zauważyłam coś, co wyglądało na kamerę (mam identyczne w pracy) i mam nadzieję, że to jednak nie to 😀
      Może faktycznie mają jakąś ograniczoną ilość żetonów 🙂

  8. Bardzo dokładny opis, na pewno przydatny tym, którzy planują taką wycieczkę. ja – na razie nie, choć bardzo bym chciała. Piękne miejsca obejrzałaś. 🙂

  9. Na Ukrainie jak do tej pory byłam raz i choć ciągle sobie obiecuję, że tam wrócę, to trochę czasu brak. Niemniej nie spędzałam tam wakacji, a przedłużony, trekkingowy weekend pewnej nieco deszczowej wiosny. Ale miałam okazję na koniec odwiedzić Lwów, co bardzo dobrze wspominam 🙂

  10. Ukraina to jeden z krajów do którego chciałbym się wybrać, a to ze względu na architekturę oraz ceny. Może tam automatycznie w głowie nie włączy się przelicznik na złotówki. Mam nadzieję jeszcze w tym roku wybrać się gdzieś na weekend, a Ukraina to właśnie jeden z krajów, które brałem pod uwagę.

    A jak z językiem? Idzie się zrozumieć po Polsko-Ukraińsku? 😀

    • Magda z Eat Me Drink Me

      14 września 2017 at 21:48

      Po polsko-ukraińsku spokojnie porozumiesz się we Lwowie, a jeśli chodzi o architekturę to najlepsze miasto! Ma też fajny klimat, jest bardzo turystyczne, ale tak jeszcze pozytywnie. Nie mam tam aż tylu turystów, że przeszkadzają, a knajpy, hostele i inne tego typu miejsca są przygotowane na gości 🙂 Ceny noclegów czy komunikacji są o niebo tańsze niż u nas, jedzenie czy alkohol na mieście też w dobrych cenach, więc się nie zastanawiaj tylko jedź! 🙂

  11. Ceny lotów i noclegów naprawdę korzystne! Ja rozważałam wycieczkę własnym samochodem, ale czytałam, że sporo czeka się na granicy. Samolot faktycznie wydaje się najlepszą opcją. Nigdy jednak nie byłam na Ukrainie więc informacje na pewno się przydadzą 🙂

    • Magda z Eat Me Drink Me

      16 września 2017 at 22:30

      Nie jedź swoim samochodem! 🙂 Szkoda samochodu, no chyba że najdalej do Lwowa 🙂 Długo się czeka, tam samo autobusem, najlepiej przejście piesze, pociąg, albo samolot 🙂

  12. Byłam na Ukrainie miesiąc temu – rzeczywiście czułam się trochę jak Anglik w Polsce ;]

  13. Ten pociąg do Odessy to faktycznie wypas. Bylam na Ukrainie wieki temu, jechałam pociągiem z wawy do Kijowa, potem.do Doniecka. Raz tez lecialam samolotem do Doniecka. Ale mam.wrażenie ze się warunki pozmienialy i jest jeszcze lepiej.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2017 Eat Me Drink Me

Theme by Anders NorenUp ↑