Stek z rostbefu, domowe fryty, grillowane warzywa

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone

Na temat smażenia steków (i w ogóle mięsa) krąży wiele mitów, które warto obalić (na końcu postu będą mity i fakty). Mam wrażenie, że ludzie przez to boją się je przyrządzać, a bardzo niesłusznie, bo to jest super mięso. Zrobienie super obiadu zajmie nam chwilę.
Zaczynając od początku, czyli od jedzenia mięsa w ogóle to polecam ograniczać i jeść trochę ryb, mniej drobiu, jeszcze mniej wołowiny, a wieprzowinę najrzadziej. To jest moja mięsna piramida. Oczywiście, najczęściej jemy kurczaki i świnki ze względu na cenę, ale jeśli chodzi o pieniądze to polecałabym dwa dni zjeść obiad wege, żeby  trzeciego zjeść 300-gramowy stek z rostbefu albo antrykotu. Serio, nie jedzmy syfiastego mięsa. Bardzo lubię świnki (boczek mniam mniam, wiadomo), ale cholesterol, choroby układu krążenia, nowotwory… ble. Kurczaki też są faszerowane antybiotykami, że hej ho (nie będę już specować, ale w tygodniu przerabiam sporo kilogramów kurczaków i widzę, jak to zachowuje się w obróbce mniej i bardziej ostrzykane mięso).
Wracając do ceny wołowiny, polędwica 90-120 ziko (wiadomo – dla bogoli, albo na święta 🙂 , rostbef 30-50, antrykot 25-45, ceny mogą być o wiele wyższe (no bo jest wołowina argentyńska albo od krów słuchających muzyki 🙂 ).
No więc taki stek z rostbefu 300g – 12zł, do tego ziemniaki 1zł (zawyżam, bo za złotówkę to będzie ponad 1kg tych ziemniaków), jakieś grillowane warzywo – cukinia, pomidor, pieczarki (2zł) – albo sałata.
Czyli obiad mamy za 15, czyli to jest pół pizzy, kebab na mieście, a na zestaw z maca trzeba kilka złotych dołożyć.
A stek 300g to jest naprawdę duży kawał mięsa.
Dobra, już nikogo nie będę przekonywać do wołowiny.


Potrzebujemy:
stek z rostbefu 200-300g
ziemniaki 5 niedużych sztuk, najlepiej młode albo sałatkowe (cienka skórka)
pół pomidora
kilka plastrów cukinii
sól morska, świeżo zmielony pieprz
masło klarowane albo olej rzepakowy (wysoka temperatura dymienia, taki tłuszcz nam jest potrzebny)
olej do smażenia frytek

Mięso wyjmujemy z lodówki, osuszamy na ręczniku papierowym i niech czeka trochę. Ziemniaki szorujemy pod wodą (jeśli mamy stare, z grubą skórką to obieramy), kroimy na grube frytki i wrzucamy do osolonej, gotującej się wody na 4-5 minut, hartujemy w zimniej wodzie, osuszamy na ręczniku papierowym. Na patelni rozgrzewamy sporą ilość oleju, smażymy frytki, wyjmujemy solimy, pieprzymy, według uznania.
Patelnię grillową (jak nie mamy to zwykłą) rozgrzewamy. Z mięsa należy odkroić – jeśli ma – grube błony z tłuszczem, ale trochę tłuszczu nie zaszkodzi. Dajemy na patelnię trochę oleju albo masła klarowanego i smażymy steka 2-2,5 minuty z każdej strony (jeśli mamy mięso2-2,5 cm grubości to otrzymamy wysmażony na medium (taka zasada – na każdy centymetr – 1 minuta z każdej strony). Obok mięsa możemy zgrillować sobie warzywka. Z dodatków siądzie nam tu masło ziołowe na mięso, majonez, ketchup, musztarda, ja jem wszystko z sosem duńskim, więc też polecam :).

Fakty i mity dotyczące steków:
*mięso należy wyjąć godzinę przed smażeniem z lodówki.
Chodzi w tym o to, że zimne mięso obniży znacząco temperaturę na patelni (a rzecz w tym, żeby szybko „zamknąć” mięso na mocno rozgrzanej patelni, aby zatrzymać wewnątrz soki), przez co „zamykanie” potrwa dłużej i będzie mniej udane – trochę prawda, a trochę nie. Grubość mięsa także według mnie ma znaczenie, o ile grubsze kawałki mogą potrzebować trochę czasu, to uważam, że cienkie nie potrzebują leżakować godzinę, bo w ich przypadku nie będzie problemu z ogrzaniem środka – przykład, mamy 3-4 cm grubości kawałek mięsa i chcemy wysmażony na blue albo rare, czyli ścięty, w środku surowy, czyli na patce będzie krótko i taki prosto z lodówki nie zdąży się ogrzać wewnątrz i będzie robił się po prostu dłużej. Aby uniknąć źle wysmażonych steków i samemu obalać mity proponuję kupić termometr do mięsa i sprawdzić na dwóch kawałkach, co jest prawdą, a co nie.

*obracanie mięsa na patelni
Mitem jest, że mięso można obrócić raz. Harold McGee obalił niedawno tę teorię i zaleca obracanie steka co 30-60 sekund. Gordon Ramsay także zaleca metodę częstszego obracania, chociaż wcześniej był za jednorazowym obracaniem mięsa. Wniosek z tego jest taki, że wszystko idzie do przodu i za kilka lat powstanie jeszcze nowy pomysł na obracanie mięsa. Trudno powiedzieć, który sposób jest lepszy. Większość kucharzy, których znam obraca mięso jeden raz, co nie znaczy, że nie można więcej 🙂

*nakłuwanie mięsa widelcem
Są tacy, którzy twierdzą, że mit i głupota, a ja uważam, że prawda. Na grillu i wszędzie – SZCZYPCE, nigdy widelec! Nakłuwając mięso wypuszczamy z niego soki, które właśnie zamknęliśmy w środku. Może utrata soków nie jest duża, ale i tak, po co?

*nie solić, pieprzyć
Pieprz się przypali do patelni, a sól wyciąga wodę – tam mówią, ale nie o to chodzi. Można posolić, popieprzyć mięso chwilę przed wrzuceniem na patelnię, ruszt, ale nie należy wołowiny solić wcześniej, bo sól wyciąga wodę.

* po smażeniu zawijamy w folię aluminiową
Tak. Nie tylko wołowinę, a każde dobre mięso, jakie chcemy zjeść, np. polędwiczkę wieprzową zamykamy na patelni i wrzucamy do pieca na 15 minut, zawijamy w folię na 5 minut i dopiero po tym czasie mięso kroimy. Mięso musi odpocząć i dojść w tej folii. Z mięsem nie trzeba się spieszyć, nie wolno, bo będzie niedobre.

*1cm-1minuta=medium/medium rare
Tę zasadę traktowałabym umownie, bo wszystko zależy od mięsa, temperatury otoczenia i patelni :). Najlepiej kupić termometr, wbić w sam środek i czekać, aż podskoczy to takiej temperatury, jak jest nam potrzebna do konkretnego wysmażenia.

A tutaj metoda, za pomocą której możemy ręką sprawdzić, jak zrobione jest nasze mięso. Naciskamy mięso na patelni i jeśli np. chcemy medium to palec serdeczny dotyka kciuka a my dotykamy tego miejsca pod kciukiem. Jeśli taką samą miękkość poczuliśmy na kawałku mięsa z patelni to jest medium i możemy kończyć smażenie. Tak czy inaczej, uważam, że nie ma nic lepszego niż termometr, jeśli ktoś nie ma wprawy i chce mieć 100% pewności.

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone

8 Comments

  1. Świetne danie i bardzo ciekawy wpis (prawdy i mity). 🙂

  2. Wygląda pysznie! Bardzo chętnie zjadłabym taki obiad 🙂 A fakty i mity na końcu bardzo ciekawe!

  3. Bardzo ciekawy post. Świetny wskazówki na koniec.

  4. Smacznie, pożywnie i do syta! Pyszności! <3

  5. Bardzo ciekawy wpis, danie bardzo apetyczne, jak widać nie ma co się bać steków 🙂

  6. Skusiłabym się na takie mięsko 🙂

  7. Oj tak! Uwielbiam „stejki”. 😉 Czasem robię podobne danie, również z cukinią i czasem, jeśli zechcę, z domowymi frytkami. Dzięki za info o wysmażeniu steków – przyda się. 😉

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2017 Eat Me Drink Me

Theme by Anders NorenUp ↑