Wołowina po burgundzku

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone

Burgundia to jeden z najbardziej znanych regionów winiarskich na świecie. Kulinarnie – stąd pochodzi musztarda Dijon (miasto Dijon znane jest także z produkcji pierników, a przyprawy korzenne dowodzą, że przebiegał tamtędy szlak handlowy, taka ciekawostka). Musztarda nie była mi potrzebna, ale wino tak. Wino i wołowina to dobra historia, dodajmy to tego trochę boczku i warzyw i będzie jeszcze lepiej.
To danie jest czasochłonne, ale warto czasami poświęcić kilka godzin, aby zjeść coś fajnego. Zastanawiałam się, czy nazywać je „wołowina po burgundzku”, bo nie będzie to tradycyjny przepis, ale nie odeszłam od niego aż tak daleko.
Jest to propozycja dla ludzi cierpliwych i bez piekarnika 🙂


Potrzebujemy:
600g łopatki wołowej (może być też antrykot, udziec, rozbratel)
200g boczku
2 średnie cebula
2 marchewki
4 ząbki czosnku
kilka gałązek świeżego tymianu i rozmarynu
600ml wina czerwonego wytrawnego
1l bulionu warzywnego
2 łyżki koncentratu pomidorowego
300g małych pieczarek
2 łyżki masła
kilka liści laurowych i ziaren ziela angielskiego
sól, pieprz

Mięso należy pokroić w niezbyt drobną kostkę około 4x4cm, dodać ziele angielskie, liście laurowe, zalać winem i odstawić na noc do lodówki.
Następnego dnia przecedzić wino (nie wylewać :)), wyciągnąć liście i ziele.
W garnku rozpuścić masło, wrzucić pokrojony w kostkę boczek, przesmażyć do lekkiego zrumienienia, wyjąć z garnka. Do tego samego garnka wrzucić pokrojoną drobno cebulę i marchewkę (marchewka może być nie drobno), przesmażyć, wyciągnąć z garnka. Teraz do garnka wrzucić wołowinę i także przesmażyć do zrumienienia. Gdy się podsmaży, wlać bulion i (teraz zacznie się najgorsza część tego przepisu) pilnować. Przez godzinę niewiele się wydarzy, należy mieszać od czasu do czasu (na małym ogniu, dusić pod przykryciem). Po godzinie dorzucić wszystko, co wcześniej już było w garnku, czyli przesmażoną marchewkę, cebulkę i boczek, a za chwilę także wino, tymianek, rozmaryn, zmiażdżone ząbki czosnku. Po chwili dorzucamy umyte, przesmażone na maśle pieczarki (małe w całości, a jeśli nie mamy małych to trzeba je przekroić) i koncentrat pomidorowy. Doprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i solą. Mieszamy, pilnujemy. Kiedy mięso jest miękkie to znaczy, że jest gotowe.

Klasyczny przepis jest o wiele prostszy, bo wszystko najpierw przesmażamy, zalewamy bulionem i winem i fru do pieca na 2-3 godziny, ale czasami zdarza się tak, że rozbijamy pokrywkę od brytfanki albo wydarzają się inne historie, które uniemożliwiają użycie piekarnika 🙂
Jako dodatek super jest dobre ziemniaczane puree – gotujemy ziemniaki w osolonej wodzie, odcedzamy, wlewamy 1 szklankę gorącego mleka, tak na 1-1,5kg ziemniaków, 70g masła i obijamy, aż rozboli nas ręka. Posypujemy obficie drobno posiekaną natką pietruszki. Smacznego!

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone

2 Comments

  1. Lubię od czasu do czasu zjeść tą wołowinę. Wypróbuje przy następnej okazji Twoją wersję.

  2. Brzmi świetnie i na pewno cudownie smakuje. Zapisuje przepis I jak tylko nadarzy się okazja to na pewno skorzystam 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2017 Eat Me Drink Me

Theme by Anders NorenUp ↑