Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone

Czereśnie już dawno się skończyły, przyszła jesień, a ja znajduję na różnych dyskach dziesiątki zdjęć zrobionych z myślą o tej stronie. Lubię je na tyle, że pomimo braku sezonowości produktów, postanowiłam je tu wrzucić. Poczekają do przyszłego roku! 🙂

tosty z serem kozim czereśniami i tymiankiem (1)
Bardzo lubię ser kozi pleśniowy. Należy również do mpjej TOP 5 SERÓW (ostatnio pisałam o mozzarelli i pecorino). Niewiele zostało już do odkrycia. Ojej.
Jest bombastyczny – nie będę podawać nazwy,bo mi za to nie płacą (hehe), ale jest to chyba najbardziej popularna rolada pleśniowa, do kupienia w każdym dużym markecie. Wolę kupić kawałek na wagę, niż te w formie mini roladki, bo duże wewnątrz mają bardziej kruchą strukturę, którą uwielbiam. Małe są za to przyjemnie kremowe i mają”mocniejszą” w smaku pleśń. Co kto lubi 🙂
Ser kozi to świetny produkt, idealny jako składnik kompozycji wytrawnych, ale ja najbardziej lubię je łączyć ze smakami słodkimi, kwaśnymi, miodem albo ziołami.

tosty z serem kozim czereśniami i tymiankiem (2)

Na kanapkę potrzebujemy po kilka:
plastrów rolady koziej
kromek chleba pełnoziarnistego
czereśni, bez pestek
gałązek tymianku

masło do posmarowania chleba i na patelnię
ewentualnie trochę miodku

Nie będę pisać, jak zrobić kanapkę. Działajmy intuicyjnie 🙂
A jak już ją mamy, to rozpuszczamy na patelni łyżkę masła, dociskamy kanapkę dość mocno, żeby nam nic nie wypadło i opiekamy z jednej i drugiej strony.  No to by było na tyle. Pozdrawiam i dziękuję za uwagę! 🙂tosty z serem kozim czereśniami i tymiankiem (3)

tosty z serem kozim czereśniami i tymiankiem (4)

Historia z morałem.
Jestem turbo fanką tego sera, ale nie zawsze było tak pięknie. Kiedyś się nim trochę podtrułam. Po zjedzeniu „piętki” z roladki praktycznie straciłam smak na dwa dni. Jedyne, co czułam, to okropny gorzko-pleśniowy smak(coś, jak zgaga, ale gorsze, fuj), który totalnie dominował każdą rzecz, którą wkładałam do ust. Było mi mega niedobrze i przez pewien czas nie miałam ochoty nawet spojrzeć na ten ser, ale – na szczęście! – szybko to minęło. Teraz jesteśmy best friends! 🙂

Uważajcie na zepsute sery pleśniowe – tak, one też się psują. Należy je najpierw dobrze obejrzeć, czy pleśń, która je pokrywa wygląda tak, jak powinna. Czasami pojawia się pleśń w innym kolorze lub różowe plamki. Odstraszyć nas powinien także ostry mocznikowy zapach – jest dość intensywny, więc jeśli mamy podejrzenie, że coś jest nie tak, lepiej wyrzucić taki serek.
Jeśli ktoś by się zastanawiał, dlaczego się podtrułam, skoro wiem, jak wygląda niedobry ser to tamten wyglądał zupełnie perfekcyjnie, miał jedynie intensywny zapach. Był to produkt z innej firmy, niż zazwyczaj kupuję, więc mnie to nie zdziwiło. Kilka osób go jadło i chyba tylko mnie zaszkodził ten kawałek pleśni. 🙂
Morał jest taki, że trzeba uważać. Zawsze i wszędzie. Może niedługo napiszę o zepsutych kurczakach. To jest dopiero plaga. A morał z tej historii będzie zupełnie inny.

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone