Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone

Tak, wiem, nikogo nie obchodzi to, że byłam w kinie. Ludzie czasami chodzą do kina. No ale! Nie często można zobaczyć Benedicta Cumberbatcha w roli Sherlocka Holmesa na dużym ekranie. To właśnie sprawiło, że poszłam do kina niestudyjnego, czego robić nienawidzę (czemu? tłumy i tony popcornu, wszędzie!). Warto było wycierpieć 40 minut w kolejce (właśnie! dlaczego ludzie ustawiają się w kolejki, pchają się – przecież każdy ma już miejsce(?)).
Do rzeczy!

„Sherlock i upiorna panna młoda” to taki odcinek serialu, który powstał po to, żeby fani nie posikali się w majtki z niecierpliwości przed czwartym sezonem. Twórcy w zapowiedziach wspominali o tym, że nie jest powiązany z poprzednimi seriami, ani z tą nadchodzącą, ale to oczywiście nie jest prawda. Fabuła nawiązuje do wydarzeń z opowiadania Arthura Conan Doyle’a „Pięć pestek pomarańczy”. Sherlock i Watson mają dość trudną zagadkę do rozwiązania – sprawę morderstwa dokonanego przez… nieboszczkę. Kobieta popełnia samobójstwo, jej ciało zostaje przewiezione do kostnicy, a wieczorem pojawia się „na mieście”, aby zabić swojego męża. Później akcja się rozkręca, gdyż to nie jest jej ostatnia zbrodnia.

bbc sh

(wszystkie zdjęcia via BBC)

Co jest pozytywnego w tym odcinku?
1. Przeniesienie akcji do epoki wiktoriańskiej (dekoracje!)
Serial, który według mnie jest super nakręcony, zyskuje dodatkowo kostiumy, dorożki, mroczne miejsca typu zamglony labirynt, ruiny klasztoru, XIX-wieczny Londyn (bajka!). Scenografia – chapeau bas dla Arwela Jonesa. Użył wielu elementów dekoracji ściśle powiązanych z opowiadaniami Doyle’a i serialem. Wypatrywanie ich jest turbo gratką dla prawdziwych fanów. Poniżej kilka elementów, które spodobały mi się najbardziej.

but

Perski kapeć, w którym Holmes trzyma tytoń. W serialu są w nim papierosy.

czaszka

Czaszka, albo kobieta przeglądająca się w lustrze.

nóż

Nóż, który trzyma listy ze zleceniami. Pisze o nim Doyle’a.

poroże

Poroże. Różni się od serialowego. To zdaje się być bardziej klasyczne, a skoro pod koniec XIX wieku jeleń nie mógł nosić słuchawek – dostał trąbkę.

Jest jeszcze wiele elementów, które każą mi przyznać scenografii ocenę 11/10.
Sherlock nudząc się (sceny takiej nie ma, ale są dziury) wystrzeliwuje na ścianie inicjały. Czyje?

W XIX-wiecznym mieszkaniu nie ma kuchni. (Tak, wiem, feministyczne wątki są trochę naciągnięte).
Niektóre sceny są odtworzone identycznie, jak na ilustracjach Sidneya Pageta (ilustrator opowiadań o SH).
Plakat w knajpie, w której piją Watson i Stamford pojawia się kilka lat później (w akcji) na ulicy, podczas samobójstwa panny młodej.

2. Scenariusz
Steven Moffat i Mark Gatiss bardzo ładnie to napisali. Bardzo. Gatiss świetnie gra Mycrofta, a odkąd wiem, że jest tak dobrym scenarzystą („Doctor Who”, uhu!), lubię go jeszcze bardziej.

gatiss moffat

3. Świetni (!) aktorzy. Ciągle zastanawiam się, ale dalej nie wiem, kto jest lepszy – Benedict Cumberbatch czy Andrew Scott. Hmm.

morsh
Co jest negatywnego?
1. Nie wątpię, że ekipa miała fun kręcąc ten epizod (chyba było to widoczne w dodatkowym materiale), niemniej jednak wydaje mi się, że został nakręcony głównie po to, żeby „zrobić dobrze” fanom serialu. Ale jeśli się to udało, a efekt nie jest zły, to może być to pozytyw.
2. Niestety na dalsze odcinki trochę poczekamy, bo zdjęcia do nowego sezonu ruszają w okolicach kwietnia.

Jeśli nie mieliście okazji zobaczyć Sherlocka w kinie, 17 stycznia o godzinie 20:10 będzie to możliwe na TVP2.
Polecam!

Podaj dalej!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on TumblrEmail this to someone