Czeko orzechałka

Co to jest czeko orzechałka???

Już tłumaczę! Czeko(ladowa) orze(chowa) chałka. Proste!
Przepis inspirowany jednym z najlepszych ciast wszechświata – krantz’em czekoladowym Continue reading

Fake leniwe ze skwarkami z tofu i cebulką

Fake leniwe ze skwarkami z tofu i cebulką

Chciałam dziś zrobić ruskie, ale strasznie nie chciało mi się lepić pierogów. W sumie wychodzi na to, że tylko chciałam zjeść ruskie, bo zupełnie nie chciało mi się gotować.
Myślę więc sobie, że może zrobię leniwe, bo pamiętam, że ktoś kiedyś powiedział mi, że leniwe to to samo, co ruskie, tylko razem zagniecione. Zrobiłam, nawet spoko. Wchodzę sobie na internety, czytam, a tu okazuje się, że Continue reading

Patataj. Makaron… w stylu azjatyckim

Patataj. Makaron… w stylu azjatyckim.

Dobra zanim coś skrytykujecie, wymyślcie lepszą nazwę! 🙂 Patataj powstał wczoraj, kiedy poczułam, że się przewrócę, jeśli nie zjem pad thai’a, zaraz, już! Ale nie miałam potrzebnych składników, a do sklepu – wiadomo – nie pójdę, więc powstał Continue reading

Can you city break it? Wenecja. Praktyczne info

Nie lubię marnować całego urlopu na siedzenie w jednym miejscu, więc w tym roku się trochę przemieszczaliśmy. Pierwszym przystankiem była Wenecja. Wybraliśmy ją z kilku powodów, ale głównie dlatego, że boimy się, że za kilkadziesiąt lat zatonie (poziom wody z roku na rok się podnosi), więc lepiej ją zobaczyć teraz! Naczytaliśmy się wielu ciekawostek, które brzmiały mniej lub bardziej wiarygodnie, więc trzeba było je zweryfikować. To drugi powód. Trzeci – chyba najmniej istotny – to ponoć całkiem ładne miasto! I jest we Włoszech, więc pewnie mają pizzę!

Continue reading

Brighton i klify Seven Sisters

Kocham klify i mogłabym spędzić resztę życia siedząc na klifie. Obok mnie siedziałby wybranek mojego serca i przez 90% czasu kłócilibyśmy się, że za bardzo wieje, zimno, mokro i nie podchodź tam, bo zaraz spadniesz. Wszystko to prawda i nie ma co podchodzić, bo na każdych klifach, gdzie byłam słyszałam historie o ludziach, którzy spadli. Ja na zimne dmucham, więc z daleka hasam sobie.

Continue reading

Co marzec wypiecze, to kwiecień wysiecze.

To przysłowie idealnie wpasowuje się w mój wyjazdowy plan w tych miesiącach.
Chciałam zacząć ten post tak, jak polecają w poradnikach, czyli od jakiegoś przykuwacza uwagi, ale nie mam weny. Pytam więc swojego typa, co ciekawego napisać, a on: „napisz tak- siedział góral na Continue reading

Luty i miasto tysiąca kebabów

No elo! Drugi raz już piszę ten post. Pierwszy miał bardzo długi wstęp i za dużo mówił o moim światopoglądzie w wieku sześciu lat. Kiedyś napiszę książkę i tam wkleję ten tekst, bo jeżeli ktoś będzie na tyle dziwny, żeby kupić moją książkę to jest szansa, że ten tekst przeczyta bez „WTF?” gdzieś z tyłu głowy. Do rzeczy!

Luty i miasto tysiąca kebabów

Googlowałam, ile jest tych kebabów i dowiedziałam się, że to nie tylko moje wrażenie, że są artykuły, że „polska stolica kebaba” i że nawet Magda Gessler doceniła smak któregoś z nich. Ja bardzo lubię kuchnię orientalną, ale akurat nie miałam ochoty na tureckie rarytasy.
Wydawać by się mogło, że Rzeszów, oprócz kebabów, nie ma się czym poszczycić. No bo z czym Wam się kojarzy to miasto? Mnie tylko z pomnikiem Czynu Rewolucyjnego, który potocznie nazywany jest Continue reading

Mój nowy roczny plan – styczeń

W ramach nierobienia postanowień noworocznych udało mi się nie zrobić ani jednego postanowienia, czyli co za tym idzie – nie zaplanowałam żadnych ćwiczeń, diet, nauki języków ani szukania lepszej pracy. Po fiasku postanowień z lat poprzednich, doszłam do wniosku, że nie ma sensu robić ich w ogóle! W zeszłym roku już poszłam na łatwiznę (chociaż postanowień było kilkanaście!) i moim celem było np. bycie milszą osobą dla innych. No cóż, też się nie udało. Brak mi silnej woli albo podświadomie uważam, że wszystko jest doskonale.

Styczeń rozpoczął się z impetem i nawet się nie zorientowałam, kiedy była już połowa miesiąca. Czegoś mi jednak brakowało. Jakiegoś corocznego odliczania do Continue reading

Czy budżetowe zwiedzanie Londynu jest możliwe?

Tytuł miał brzmieć „Czy Londyn można zrobić budżetowo?”, ale miałabym problem, gdyby ktoś chciał sobie zrobić Londyn pod Wrocławiem. <lol> <mnie bawi> Nie wiem, może ktoś szuka odpowiedzi na takie pytania…
Tak czy inaczej, ten wpis będzie o zwiedzaniu Londynu za psie pieniądze. Psy – wiadomo – kieszeni nie mają, więc z monetami u nich słabo. Ja uważam, że nie trzeba mieć góry złota, żeby wyjechać w fajne miejsce. W dalekich destynacjach największym wydatkiem będzie Continue reading

City break: Lizbona

Fajnie jest czasem zrobić sobie dłuższy weekend i pojechać w jakieś klawe miejsce (spoiler: Lizbona to klawe miejsce). Ja potrzebuję kilka takich wyjazdów w ciągu roku. Wcale nie muszą być dalekie, chociaż najlepiej, gdyby przeniosły mnie jak najdalej od pracy, przynajmniej psychicznie! 🙂 Kocham moją pracę, ale nie jestem w stanie odpoczywać mając dwa dni wolnego. Pierwszego dnia myślę o wcześniejszym, a drugiego o tym, co będę robić następnego dnia. Udany mini urlop musi trwać przynajmniej cztery dni. Cztery dni to też zazwyczaj optymalny czas, żeby poczuć klimat jakiegoś miasta. Przy małych miastach można je schodzić wzdłuż i wszerz, przy większych dobrze poznać, a przy ogromnych – odhaczyć najważniejsze zabytki! 😀

Jestem fatalnym turystą, ale dobrym explorerem. Lubię to słowo. Zawsze się gdzieś zgubię (oczywiście, nie z mojej winy! :D), a później znajdę przypadkiem coś ekstra. Chciałabym mieć czas, żeby przygotowywać się do podróży. Ale wolę ten czas poświęcić na czytanie negatywnych komentarzy knajp, do których nie pójdę, albo wyszukiwanie tanich lotów, z których nie mogę skorzystać. Tak, wiele rzeczy w moim życiu nie ma sensu.

City break: Lizbona

Ojej. Ta Lizbona. Bardzo klawe to jest miasto. Ja czasami (w sumie to bardzo rzadko) mam takie uczucie, kiedy przyjeżdżam do nowego miejsca, że mam wrażenie, że jestem u siebie. Wiecie, o co chodzi? No to w Lizbonie tak nie miałam. Continue reading

Tarta ze szparagami i kozim serem

Strasznie się zamotałam w tym tygodniu i zapomniałam o blogu, ale dzisiaj mam dla Was nowy przepis. Niektóre przepisy są tak proste, że nie chce mi się ich pisać, ale wiem, że są ludzie, dla których zagniecenie kruchego ciasta to nie lada wyzwanie. Inni może oglądają tylko zdjęcia dla inspiracji i dla tych osób też wrzucam tego posta. Jestem teraz głodna, ale wydaje mi się, że ta tarta ze szparagami i kozim serem wygląda mega apetycznie. Co sądzicie?

Planowałam masę przepisów ze szparagami w tym roku i będę je publikować, ale nie pojawi się Continue reading

Spaghetti ze szparagami i boczkiem

Spaghetti ze szparagami i boczkiem to taka wariacja na temat carbonary, która nie jest carbonarą i szparagów, które aktualnie dodaję do wszystkiego. To tak słowem wyjaśnienia. Wyjaśniając. No ten tytuł.
Nie mam czasu prowadzić tego bloga, chociaż bardzo to lubię. Nie mam czasu, bo życie Continue reading

Szparagi z jajkiem w koszulce i sosem holenderskim

Czasami sobie myślę o własnej książce kucharskiej i o przepisach, jakie bym tam wrzuciła. Oczywiście mam pomysł na kilka książek, ale pierwszą stanowiłyby moje ulubione przepisy oraz mega klasyki, jak te szparagi z jajkiem w koszulce i sosem holenderskim, sałatka cezar, wołowina po burgundzku, ziemniaki gratin (kocham te ziemniaki! to jest jedna z najpyszniejszych rzeczy ever!). A później sobie myślę, kto by kupił tę książkę, skoro już każdy zna te przepisy. A może jednak byłoby fajnie mieć je w jednym miejscu. 🙂
Druga książka mogłaby by być o Continue reading

Pełnoziarniste spaghetti z pieczonymi pomidorkami

Teraz będę do znudzenia wszędzie pisać, że jestem na diecie i nie jem carbonary. Może, jak to powiem tysiąc razy to wreszcie w to uwierzę i kiedy ktoś zobaczy w mojej ręce boczek i mi przypomni o byciu fit to się opamiętam i go nie zjem? Może 😀 Do tej pory idzie mi świetnie. Jutro do pracy zrobię sobie krem z broksa (broks to brokuł, przyp. aut.), co by mnie nie kusiły makarony. Dzisiaj zjadłam Continue reading

Najlepsze brownie z malinami ever!

Najlepsze brownie z malinami

To jest mój przepis na najlepsze brownie, najlepsze brownie z malinami! Jest dużo gorzkiej czekolady, ale nie jest zbyt gorzkie. Jest mało cukru, więc nie umrzemy. I są kwaśne maliny, które sprawiają, że Continue reading

Żeberka w sosie barbecue. Proste i super smaczne!

Cześć i czołem! Frytki z rosołem. Takie zaskakujące połączenie. 🙂 Jutro tłusty czwartek, więc będziemy się plumkać w tłuszczu, jak pączki w smalcu (skąd w ogóle powiedzenie o pączkach w maśle?), żeby później przegryźć to cukrem. Spróbuję zjeść jutro jakiegoś pączka, bo w ostatnich latach słabo mi to wychodziło. Dzisiaj żeberka w sosie barbecue. W kolejce czeka jeszcze post z Lizbony, ale Continue reading

Wycieczka z Lizbony – Sintra, Cabo da Roca i Cascais

Pomyślałam, że wrzucę dwa posty z Portugalii, bo Lizbona nie była moim jedynym celem i ten post mógłby być szalenie długi. Dzisiaj piszę o trasie, którą polecam każdemu, kto będzie w stolicy Portugalii – Sintra, Cabo da Roca i Cascais.

Trasa Sintra, Cabo da Roca i Cascais

[praktyczne info z transportem i cenami na końcu wpisu]

Warto zrobić jednodniową wycieczkę poza Lizbonę, aby Continue reading

O co chodzi z tym Cardiff?

Cześć i czołem! Walia jest piękna i słyszałam o niej same ochy i achy. Okazuje się jednak, że niekoniecznie dotyczy to miast.
Byłam w Cardiff jakiś czas temu i od wielu osób słyszałam pytanie po co tam jadę/ po co tam byłam. Faktycznie, tu musi być jakiś haczyk. Nawet mój nauczyciel ze szkoły językowej, Brytyjczyk, nie krył zdziwienia i Continue reading

Niezwykłości 2017 – podsumowanie roku

Jestem niesamowicie słabą blogerką. Rzadko dodaję posty, częściej żyję na instagramie. Także to podsumowanie roku bardziej dotyczyć będzie mojego życia, niekoniecznie na blogu. 2017 był bardzo dobrym rokiem, a uświadomiłam to sobie dopiero kilka godzin temu. W mojej głowie zawsze jest totalny bałagan i mam dziesiątki nowych pomysłów na życie każdego dnia. Tak sobie kiedyś w tym 2017 roku pomyślałam, że mam 26 lat i to jest dobry czas, żeby Continue reading

Ciasto szpinakowe – zaskocz ciotki w te Święta!

Znowu zastanawiacie się, co upiec na Święta? Serniczek czy piernik? A może jednak makowiec? Nieee, to już było. Babki, babeczki? Wszyscy to pieką. Co roku!
Zdarza się u Was w domach nieformalny konkurs Continue reading

« Older posts

© 2020 Eat Me Drink Me

Theme by Anders NorenUp ↑