Krokiety z kapustą i grzybami (100% vegan)

Może się zdarzyć, że ktoś nie lubi uszek do barszczu. No może. Po szybkim przeliczeniu wydaje mi się, że taka osoba pojawia się „one in a million” (jak w piosence Bosson), natomiast trzeba wziąć pod uwagę, że to zawsze aż 38 osób w całym kraju! Z pewnością potrzebujemy więc tutaj przepisu na wegańskie krokiety z kapustą i grzybami. Idealne do barszczyku!

Krokiety z kapustą i grzybami – tips and tricks

Najważniejsza rzecz – panierka. Jak zweganizować panierkę? Dawno temu opracowałam Continue reading

Wigilijny barszcz bez zakwasu

Wigilia zbliża się wielkimi krokami, a ty nie wiesz, jak ugotować wigilijny barszcz? Już spieszę z pomocą! Jeśli masz zakwas to masz z górki. Barszcz to nic innego, jak bulion warzywny wymieszany z zakwasem. Bulion zagotowujemy i wlewamy do niego zakwas, mieszamy, ewentualnie doprawiamy. Ważne, żeby nie gotować barszczu z zakwasem – podgrzewamy, nie gotujemy! Dobra, dobra, ale co w przypadku, kiedy nie mamy zakwasu? Continue reading

Bigos wegetariański

Wiecie, że bigos jest dość starą potrawą? Pewnie wiecie. Stwierdzenie „zsiekać na bigos” pojawiło się w pierwszej połowie XVI wieku i odnosiło się do sposobu siekania mięsa.
A wiecie, że pierwsze bigosy nie zawierały kapusty? Były to raczej tłuste, mięsne gulasze. Kapustę do bigosu zaczęto dodawać w XVIII wieku, żeby obniżyć koszt przygotowania potrawy. Wtedy też pojawiło się określenie „bigos z kapustą”. A bigos, który znamy teraz, czyli Continue reading

Wegańska chałka

Wegańska chałka jest super

Niewegańska też. Ogólnie chałki są spoko. Ale w czym wegańska chałka jest lepsza od takiej klasycznej? Jest bez laktozy (jak ktoś np. nie może laktozy to jest plus), jest bez jajek (jak ktoś ma jajowstręt, jak np. ja ostatnio). Ogólnie jest taka cruelty-free. Tak sobie pomyślałam, że wszystkie wegańskie rzeczy są Continue reading

Paella z warzywami

Paella z warzywami

Paella zawsze kojarzyła mi się głównie z owocami morza, bo takie najczęściej widziałam w menu. Jadłam taką raz i to 10 lat temu. Szału nie było, więc na długo o niej zapomniałam. Z kuchnią hiszpańską też nie było mi nigdy po drodze. Wszystkie nasze wspólne przygody były raczej mało udane, a nawet jeśli były „ok”, to nie było to nic spektakularnego. I wtedy wchodzi paella z warzywami, cała na biało! 😃 No niestety, nie jest to historia tego typu. Poza tym, ona wchodzi na żółto.
W styczniu byłam w Barcelonie i zdziwiłam się, że Continue reading

Wegańska carbonara

Ale serio, wegańska carbonara?

Z oryginalną carbonarą, wegańska carbonara ma wspólny jedynie makaron, sól, pieprz i boczek, ale tylko w połowie, bo mój jest wegański. Żółtka nie damy, więc pojawiła się śmietanka sojowa, za którą, w carbonarze, Włosi mogli by się lekko zezłościć. 😁
Ostatnio UE odrzuciła wniosek zakazujący nazywanie wege wyrobów Continue reading

Fake leniwe ze skwarkami z tofu i cebulką

Fake leniwe ze skwarkami z tofu i cebulką

Chciałam dziś zrobić ruskie, ale strasznie nie chciało mi się lepić pierogów. W sumie wychodzi na to, że tylko chciałam zjeść ruskie, bo zupełnie nie chciało mi się gotować.
Myślę więc sobie, że może zrobię leniwe, bo pamiętam, że ktoś kiedyś powiedział mi, że leniwe to to samo, co ruskie, tylko razem zagniecione. Zrobiłam, nawet spoko. Wchodzę sobie na internety, czytam, a tu okazuje się, że Continue reading

Can you city break it? Wenecja. Praktyczne info

Nie lubię marnować całego urlopu na siedzenie w jednym miejscu, więc w tym roku się trochę przemieszczaliśmy. Pierwszym przystankiem była Wenecja. Wybraliśmy ją z kilku powodów, ale głównie dlatego, że boimy się, że za kilkadziesiąt lat zatonie (poziom wody z roku na rok się podnosi), więc lepiej ją zobaczyć teraz! Naczytaliśmy się wielu ciekawostek, które brzmiały mniej lub bardziej wiarygodnie, więc trzeba było je zweryfikować. To drugi powód. Trzeci – chyba najmniej istotny – to ponoć całkiem ładne miasto! I jest we Włoszech, więc pewnie mają pizzę!

Continue reading

Brighton i klify Seven Sisters

Kocham klify i mogłabym spędzić resztę życia siedząc na klifie. Obok mnie siedziałby wybranek mojego serca i przez 90% czasu kłócilibyśmy się, że za bardzo wieje, zimno, mokro i nie podchodź tam, bo zaraz spadniesz. Wszystko to prawda i nie ma co podchodzić, bo na każdych klifach, gdzie byłam słyszałam historie o ludziach, którzy spadli. Ja na zimne dmucham, więc z daleka hasam sobie.

Continue reading

Luty i miasto tysiąca kebabów

No elo! Drugi raz już piszę ten post. Pierwszy miał bardzo długi wstęp i za dużo mówił o moim światopoglądzie w wieku sześciu lat. Kiedyś napiszę książkę i tam wkleję ten tekst, bo jeżeli ktoś będzie na tyle dziwny, żeby kupić moją książkę to jest szansa, że ten tekst przeczyta bez „WTF?” gdzieś z tyłu głowy. Do rzeczy!

Luty i miasto tysiąca kebabów

Googlowałam, ile jest tych kebabów i dowiedziałam się, że to nie tylko moje wrażenie, że są artykuły, że „polska stolica kebaba” i że nawet Magda Gessler doceniła smak któregoś z nich. Ja bardzo lubię kuchnię orientalną, ale akurat nie miałam ochoty na tureckie rarytasy.
Wydawać by się mogło, że Rzeszów, oprócz kebabów, nie ma się czym poszczycić. No bo z czym Wam się kojarzy to miasto? Mnie tylko z pomnikiem Czynu Rewolucyjnego, który potocznie nazywany jest Continue reading

Mój nowy roczny plan – styczeń

W ramach nierobienia postanowień noworocznych udało mi się nie zrobić ani jednego postanowienia, czyli co za tym idzie – nie zaplanowałam żadnych ćwiczeń, diet, nauki języków ani szukania lepszej pracy. Po fiasku postanowień z lat poprzednich, doszłam do wniosku, że nie ma sensu robić ich w ogóle! W zeszłym roku już poszłam na łatwiznę (chociaż postanowień było kilkanaście!) i moim celem było np. bycie milszą osobą dla innych. No cóż, też się nie udało. Brak mi silnej woli albo podświadomie uważam, że wszystko jest doskonale.

Styczeń rozpoczął się z impetem i nawet się nie zorientowałam, kiedy była już połowa miesiąca. Czegoś mi jednak brakowało. Jakiegoś corocznego odliczania do Continue reading

Czy budżetowe zwiedzanie Londynu jest możliwe?

Tytuł miał brzmieć „Czy Londyn można zrobić budżetowo?”, ale miałabym problem, gdyby ktoś chciał sobie zrobić Londyn pod Wrocławiem. <lol> <mnie bawi> Nie wiem, może ktoś szuka odpowiedzi na takie pytania…
Tak czy inaczej, ten wpis będzie o zwiedzaniu Londynu za psie pieniądze. Psy – wiadomo – kieszeni nie mają, więc z monetami u nich słabo. Ja uważam, że nie trzeba mieć góry złota, żeby wyjechać w fajne miejsce. W dalekich destynacjach największym wydatkiem będzie Continue reading

« Older posts

© 2021 Eat Me Drink Me

Theme by Anders NorenUp ↑